Framzeta
Pismo SF FRAMLING. Numer 3 [czerwiec-lipiec 1999]

Poprzednia strona Spis treści Następna strona

Obcy aka Michał Młotek

Dialog

- Witaj Filonousie!

- A! To ty Hylasie. Wybacz, nie zauważyłem cię.

- Widzę właśnie, że taki zaczytany przez park podążasz.

- Tak. W ręce swe dostałem książkę jednego z filozofów starej szkoły, którego niezmiernie lubię, traktującą o mediach nowych, które w życie nasze wkraczają.

- A cóż w tym takiego dziwnego? Co dzień nowe wynalazki w ręce me trafiają, ja ich używam, albo nie. Ot, cała filozofia.

- Nie, nie! To nie tak. Ale siądźmy, bo na długą dyskusję, widzę, się zanosi.

- Otóż i ławka - siądźmy.

- Weźmy tą ławkę jako nowy wynalazek - jak ona zmienia twoje świata postrzeganie?

- Nijak - czy ławka jest, czy jej nie ma, to świat jest dla mnie taki sam.

- Dobrze. A gdyby ta ławka mogła częstować cię napojami, przewieść do domu i podpowiedzieć co też aktualnego się dzieje na świecie?

- To co? Nic. Nadal byłaby ławką, na której chcę przysiąść, gdym zmęczony. Po prostu przysiądę również gdym spragniony. Ot - rzecz codziennego użytku.

- Czy nie widzisz, że ta ławka zajmowałaby coraz więcej twego życia?

- Nie.

- Wobec tego ją rozbudujmy. Siadając na tej ławce możesz rozmawiać bezpośrednio z innymi ludźmi, chociażby się znajdowali na drugiej stronie globu. Na jedno skinienie miałbyś dostęp do dowolnej informacji na świecie zgromadzonej... I to za niską cenę w stosunku do możliwości!

- No to co? Urządzenie, jak każde inne. Zamiast dzwonić przez telefon do przyjaciela na Antypodach, użyję ławki, żeby z nim porozmawiać. Zamiast grzebać w opasłych tomiszczach, wezmę ławkę. I tyle.

- Jak to tyle? Zobacz jak otwiera ona przed tobą cały świat! Czy nie cieszysz się na samą myśl o tym?

- Nie. Nic nowego się nie stało. Świat i tak jest przede mną otwarty. To w jaki sposób - to już jest sprawa techniczna. Czy to telefon, list, czy ławka, nic to nie zmienia.

- Jak możesz mówić w ten sposób?! Spójrz przed siebię - zobacz ten przepływ informacji, gotówki...

- Jak to gotówki?

- Czy łatwiej jest ci wysłać pieniądze w kopercie czy przekazem telegraficznym?

- Oczywiście, że łatwiej w kopercie, ale szybciej przekazem.

- A teraz przyjmijmy, że ławka potrafi przesłać twoje pieniądze szybciej niż przekaz i wygodniej niż list. Czy to coś zmienia?

- Wiele. Ludzie będą korzystać z tej formy przesyłania pieniędzy i nadal się nic nie zmieni.

- Ależ nie, Hylasie. Tu się właśnie mylisz. Tak samo jak telefon wyparł listy, tak i ławka wyprze poprzednie formy komunikacji!

- To ty się niestety mylisz, Filonousie. Nadal pisze się listy, nadal wysyła paczki i to zostanie, czy wprowadziłbyś te swoje ławki, czy nie.

- Teraz większość ważnych spraw załatwia się jednak telefonicznie. To musisz przyznać.

- Nie, nie muszę. Jeśli załatwiam jakąś poważną sprawę, to pojawiam się osobiście.

- No to pomyśl o bankach i innych przedsiębiorstwach, gdzie liczy się szybkość transferu waluty.

- Z tego co się orientuję, to firmy te mają od dawna własne systemy przesyłu tychże informacji i wprowadzenie ławki nic tu nie zmieni.

- Dobrze. Spójrzmy więc na to od innej strony. Wróćmy do dostępności informacji. Gdy czegoś potrzebujesz, podchodzisz do biblioteczki i wyjmujesz odpowiednią książkę.

- Tak właśnie robię.

- Ja także. Robisz to odruchowo, ponieważ wiesz co posiadasz, jeśli jednak nie masz danego tomu, powiedzmy "Zasad cybergaja" to co robisz?

- Rzecz prosta - idę do biblioteki. Do czego zmierzasz Filonousie?

- Zaraz obaczysz. Czy podchodzisz wiec do półki i bierzesz odpowiednie tomiszcze?

- Nie, najpierw sprawdzam czy jest, a jesli jest, to gdzie się znajduje.

- I otóż to. A teraz wyobraź sobie bibliotekę przeogromną, o setkach milionów różnych tomów.

- Taką Bibliotekę Babel?

- Ot, taka jej miniatura. Jak się tam zabierzesz do szukania?

- Tak jak normalnie - podejdę do spisu zawartości i wyszukam odpowiedni tom.

- Ale jest problem - sam spis ma wielkość takiej średniej biblioteki...

- No to trzeba zrobić i spis do tego.

- Właśnie. A teraz wróćmy do naszej ławki - zamiast przebijać się przez spisy spisów, po prostu mówisz co chcesz i dostajesz odpowiedź. Proste?

- Proste.

- A zauważyłeś, że w tym zalewie informacji jest coraz trudniej znaleźć informację wartościową?

- Zawsze tak jest - pewien procent informacji przychodzących na nic ci się nie przydaje.

- Niestety, ten procent w ogromnej skali o jakiej mówimy, zaczyna przytłaczać nas ilościowo.

- I tu niestety nie mogę się z tobą zgodzić. Weźmy na ten przykład telewizję...

---

I tak się kłócili, siedząc na ławce w parku. Jako, że spocząłem na ławce obok, przysłuchiwałem się tej dyskusji przez dłuższy czas. Doszedłem do wniosku, że obaj mają rację. Dla jednych będzie to zmiana, która zburzy ich światopogląd, dla innych szczegół nie warty uwagi. Odchodząc, zauważyłem książkę, która w ferworze dyskusji upadła na ziemię i tam leżała niezauważona przez właściciela. Podniosłem ją i spojrzałem cóż to wywołało taką różnicę poglądów: Stanisław Lem "Bomba megabitowa".


Poprzednia strona Spis treści Następna strona