
Pismo SF FRAMLING. Numer 3
[czerwiec-lipiec 1999]
Barbara Hambly
"The Ladies of Mandrigyn/The Witches of Wenshar"Dwie wspaniałe powieści fantasy w jednej książce.
Pierwsza to opowieść o poznawaniu samego siebie i przełamywaniu własnych uprzedzeń i
oporów. Powieść jest, co ciekawe, feministyczna, ale w sposób inteligentny i sensowny.
Dobry styl, ciekawe charaktery, sensownie stworzony świat (np. dosyć szczegółowe, ale
nie nużące opisy handlu miedzy różnymi miastami).
Książka druga opisuje losy tej samej dwójki bohaterów w tym samym świecie. Jest
jednak zupełnie inna. Jest to mianowicie kryminał w konwencji fantasy. Książka nie
przypomina jednak wcale powieści Cooka i Resnicka. Kojarzy się bardziej z dziełami
Agaty Christie i Arthura Conana Doyle'a - wszyscy są podejrzani, ale tylko jeden winny.
Co ważne, jest to bardzo ładnie wpasowane w schematy fantasy - są demony, magia, walki
na miecze. Książka jest równie dobra, jak pierwsza powieść, choć zupełnie inna.
Krótko mówiąc, dobrze by było, gdyby jakieś polskie wydawnictwo dało sobie na
jakiś czas spokój z Conanami i podobną produkcją, a wydało (w dobrym tłumaczeniu,
rzecz jasna) te dwie powieści Barbary Hambly.
Eryk Remiezowicz
***
Samuel Delany
"Nova"
Warto przeczytać tę książkę dla pomysłów Delany'ego. Harfa, która oprócz
dźwięku pokazuje obrazy i wydaje zapachy, chociażby. Druga przyczyna to wszechświat
Delany'ego i sposób, w jaki go opisuje. Czytelnik odrzuca na moment naukowy sceptycyzm i
pozwala się porwać wizji. Trzecia przyczyna to pasja, z jaką żyją bohaterowie tej
książki. Są to niezwykli ludzie - wydawałoby się, że tacy istnieć nie mogą, a
jednak są wiarygodni.
Jeśli jeszcze uwzględni się ciekawą handlowo-polityczną intrygę, to można
zrozumieć, czemu "Nova" była nominowana do Hugo w 1969. Mam nadzieję, że
ujrzymy ją jeszcze kiedyś w polskich księgarniach.
Eryk Remiezowicz
***
John Brunner
"The sheep look up"
Mój typ na najbardziej przygnębiającą książkę SF. Ziemia ginie, ale nie
dzieje się to w błysku laserów i atomowych eksplozji. Jest to raczej powolne gnicie,
zamieniające naszą planetę w cuchnącą gnojówkę. Brunner snuje apokaliptyczną
wizję zniszczonego środowiska, ciągłych konfliktów i trapiących ludzkość chorób.
W ten nastrój wpasowują się losy głównych bohaterów. Wszyscy (!) giną. W dodatku
zazwyczaj jest to śmierć bezsensowna i niczego nie przynosząca. Wizja Brunnera miała
się sprawdzić w naszych latach, ale na szczęście ominęło nas to. Warto jednak
przeczytać, czego bano się w latach siedemdziesiątych.
Ciekaw jestem jedynie, czy książkę tę ujrzymy w Polsce. Jest to bowiem najbardziej
antyamerykańska książka, jaką czytałem. Ośmieli się ktoś? Bo warto.
Eryk Remiezowicz
|
|