A KOCHAŁ JĄ, ŻE STRACH
(...) Chatka Babuni,
ginekologicznej znakomitości dwóch powiatów, sprawiała wrażenie stosowne do profesji
właścicielki: była zaniedbana, brudna i cuchnęła kozimi odchodami. Jednakże sława
gospodyni niosła się znacznie dalej, niźli odór inwentarza. Wieśniacy powtarzali szeptem,
że Babunia pokątnie kuruje poszczerbionych zbójców z Przełęczy Zdechłej Krowy, a podobno
zdarzało się również, że posyłano po z nią z dworu władyki. Co to się na świecie porobiło,
sarkali, kiedy w samo południe Babunia Jagódka kroczyła hardo poprzez wioskowy plac.
Kiedyś wiedźmy znały swoje miejsce, ledwie nocką śmiały się na świat wychodzić, a i wtedy
pokornie u wrót stały, wedle szubienicy. A teraz? (...)
DOBRZY, ŹLI LUDZIE
(...) Jako sierżant 6
karnego Legionu Oddziałów Szturmowych brał udział w pułapce zastawionej na grupę
buntowników, którzy mieli zamiar opanować i zniszczyć generatory pól deflekcyjnych,
chroniących imperialną Gwiazdę Śmierci przed atakiem. To miała być kolejna rutynowa
potyczka w trwającej od kilkunastu lat wojnie podjazdowej, kolejna łatwa akcja, po której
ogłupiali rebelianci sami bezradnie rzucaliby broń.
(...)
JEDNO ZWYKŁE POLOWANIE
(...) Trzask zaczepu magazynka i repetowanego mechanizmu zakończył wywód. Noah z czułością
popatrzył na gotowego w tej chwili do strzału, trzymanego w rękach tantala i kciukiem
przerzucił bezpiecznik.
Chłopaki popatrzyli po sobie. Faktycznie. Opłacalność takiego przedsięwzięcia była
wątpliwa. Cena skór była uzależniona od ilości przestrzelin, ale i tak cała skóra nie
mogła być warta więcej niż dwie, no trzy postrzelane. A czaszki... Czaszek i tak było
pod dostatkiem. No, jeszcze gdyby taka zabawa była trochę bezpieczniejsza, ale wszyscy
zdawali sobie sprawę, że zbyt częste używanie optyka źle się kończy. W lesie nawet na
muszkę i szczerbinkę czasem nie starczało czasu. (...)
MISJA
(...) Statek Korpusu Eksploracyjnego Federacji Defiant zbliżał się powoli do swojego
celu. Od wyjścia ze skoku upłynęły 34 dni. Prawie miesiąc powolnego, męczącego,
jednostajnego ruchu po orbicie transferowej. Z orbity dookoła gwiazdy centralnej,
tam gdzie zakrzywienie przestrzeni jej studnią grawitacyjną pozwalało na wyjście ze
skoku, do studni grawitacyjnej czwartej planety układu, giganta gazowego dość masywnego,
by umożliwić Defiantowi ponowne wejście w S-przestrzeń. (...)
Konkurs!